Galeriowiec w szachownicę

Co zrobić, żeby blok nie wyglądał jak zwykły budynek mieszkalny? W jakim sposób uniknąć przytłoczenia przez pobliski betonowy schron, domknąć kwartał przedwojennych kamienic i stworzyć oprawę dla ruchliwej ulicy? Stefanowi Müllerowi udało się rozwiązać te wszystkie problemy – zaprojektował przy ul. Grabiszyńskiej wielką, 11-kondygnacyjną szachownicę i z premedytacją zanegował osiedlową skalę pobliskich Gajowic.

Zanim rozpoczęto budowę wysokiego galeriowca, przygotowane zostały dwie wersje układu wnętrz: w pierwszej przewidziano mieszkania typu M-3 i M-4, w drugiej (po zastrzeżeniach Ministra Gospodarki Komunalnej) znalazły się już tylko lokale M-3 o powierzchni 36 m². Typowe dla połowy lat 60. niewielkie, dwustronne mieszkania z wejściem od strony galerii otrzymały zupełnie nietypowe elewacje: geometryczna kompozycja fasady przypomina szachownicę składającą się z dużych, jasnych kwadratów ścian, podzielonych poziomymi pasami okien z czarnymi słupkami i pionami wąskich porte-fenêtre. Natomiast od podwórza elewacja podporządkowana jest otwartym galeriom, które ciągną się wzdłuż całego budynku i są podkreślone pełnymi, betonowymi balustradami oraz widocznymi belkami konstrukcyjnymi. Mocną, niemal brutalistyczną kompozycję wzbogacają dwie częściowo przeszklone klatki schodowe, równoważące poziome linie galerii oraz eksponujące układ komunikacyjny budynku.

Za pomocą prostych środków: op-artowskiej kompozycji geometrycznych form, kontrastowego zestawienia pionów i poziomów, przeszkleń i minimalistycznej, czarno-białej kolorystyki (dziś właściwie nieczytelnej) Müller umiejętnie zafałszował mieszkalną funkcję budynku, zachował wielkomiejski charakter ulicy Grabiszyńskiej i stworzył monumentalną kompozycję, do dziś oddziałującą skalą i wyrazistym rytmem. I wygrał z betonowym schronem!

 

Co zobaczysz

Monumentalny blok, dominujący dla okolicą i zaprojektowany jak wielka, op-artowska szachownica.