MikMak

Cała historia zaczęła się od działki położonej przy południowej granicy parku Klecińskiego, na której swoją „halę produkcyjną” postawiła ArC2 Fabryka Projektowa. 

Kiedy powstawała siedziba pracowni, Klecina – jedno z południowych osiedli Wrocławia – leżała jeszcze na końcu świata. Składała się głównie z podupadających, przedwojennych domków w rejonie ul. Wałbrzyskiej, resztek niegdyś największej w regionie cukrowni, kolonii domków jednorodzinnych i kilku bloków, wzniesionych przez firmy deweloperskie. Z wielkich okien przedmiejskiego atelier widać było głównie stary park, leniwie przepływającą u podnóża budynku Ślęzę i porastające okoliczne nieużytki krzaki.

W międzyczasie architekci, coraz chętniej próbujący swoich sił także w roli inwestorów, kupili działkę przylegającą do tej, na której powstała siedziba pracowni. Podłużna parcela rozciągnięta wzdłuż rzeki, usytuowana prostopadle do ul. Wałbrzyskiej, stanowiła idealną lokalizację dla niewielkiego kompleksu mieszkaniowego. W 2010 roku zespół pod kierunkiem Mariusza Szlachcica opracował projekt budynku szeregowego, złożonego z szesnastu jednorodzinnych sekcji.

Nie ma najmniejszych wątpliwości, że zaprojektowany i wybudowany przez ArC2 MikMak House pomyślany został jako rodzaj architektonicznego manifestu i wizytówki firmy, której siedziba znajduje się tuż za miedzą. Forma budynku przełamuje nijakość okolicznej (i nie tylko) zabudowy, demonstracyjnie przeciwstawiając się przyzwyczajeniom estetycznym dotyczących tego rodzaju budynków. Nie jest to szeregówka z gatunku copy-paste, w której kolejne sekcje dostawiać można kolejno, jedna za drugą, dopóki nie zabraknie gruntu.

Szereg sekcji został zaprojektowany jako zamknięta całość – elewacje zostały ujednolicone poprzez zastosowanie jednakowej okładziny z blachy tytanowo-cynkowej, a nieregularny, dynamicznie połamany dach (również pokryty tytan-cynkiem), tworzy na tyle spójną i jednorodną kompozycję, że niemal zupełnie zatarte zostały podziały na poszczególne moduły. Jedyny powtarzalny rytm frontowej elewacji nadają zadaszone wejścia do domów. Wewnątrz wszystkie sekcje mają identyczną strukturę przestrzenną. Pomieszczenia mieszkalne znajdują się zasadniczo na parterze i piętrze, do których w najbardziej tradycyjny sposób przypisane zostały funkcje – parter dedykowany jest strefie dziennej, zaś piętro przeznaczone zostało na sypialnie. W segmentach przykrytych wyższym dachem do funkcji mieszkalnej zaadaptowane może zostać także poddasze.

Prostopadła do ul. Wałbrzyskiej wewnętrzna droga prowadząca wzdłuż całego zespołu za ostatnim segmentem łagodnie zawraca, przechodząc zagłębioną rampą pod ziemię, gdzie staje się podziemną uliczką, łączącą wszystkie mieszkania na poziomie piwnicy. Dzięki temu zabiegowi udało się schować poniżej poziomu gruntu garaże, które zwykle stanowią wątpliwą ozdobę frontów typowych szeregówek.

MikMak z miejsca stał się architektonicznym hitem. Już na etapie projektu zyskał bardzo przychylne recenzje i uznanie krytyków, zdobywając między innymi główną nagrodę w konkursie „Dom, w którym chciałbym zamieszkać”, organizowanym przez lokalny oddział Gazety Wyborczej. Jednak bezkompromisowe rozwiązania zastosowane przez architektów wywindowały cenę mieszkań znacznie powyżej średniej. Powstał produkt, który w polskich realiach sprzedać bardzo trudno: szeregówka (z założenia najtańsza forma domu jednorodzinnego) w wersji de lux. Architekci z ArC2, przyjmując podwójną rolę projektantów i deweloperów musieli wybrać, czyja racja jest w tym przypadku ważniejsza: inwestora precyzyjnie kalkulującego koszty i szyjącego produkt, który zaspokoić ma bieżący popyt, czy projektanta, dla którego priorytetem jest jakość rozwiązań.

Co zobaczysz

Co się dzieje, gdy architekci stają się również deweloperami? Powstanie wyjątkowa inwestycja mieszkaniowa, czyli MikMak House.

Obiekt na mapie: