Willa Kriebela

Jeśli chcieć szukać we Wrocławiu ikon modernizmu o klasie światowej, ten budynek stanowiłby jedną z najlepszych kandydatur. Zaprojektowana przez Adolfa Radinga w 1927 roku willa dla lekarza — doktora Arnolda Kriebela jest jednym z najlepszych przykładów awangardowej architektury jednorodzinnej w Europie.

Jest niemal rówieśniczką innej ikony – willi Savoy w Poissy, zaprojektowanej przez Le Corbusiera. Zestawienie ich obu pokazuje, jak wielkim uproszczeniem jest wrzucanie wszystkich budynków o płaskich dachach i gładkich elewacjach do wspólnego worka opatrzonego etykietą „modernizm”. Spiętrzona, kaskadowa, nieregularna bryła domu z usytuowanymi na kilku poziomach tarasami i balkonami nie od razu oddaje jego strukturę. Rozmieszczenie okien o zróżnicowanych wymiarach i proporcjach w pierwszej chwili sprawia wrażenie nieporządku. Gdyby chcieć zestawić dwie ikony na tym poziomie – to willa Kriebela byłaby abstrakcyjną rzeźbą, a zaprojektowany przez Corbu dom w Poissy – chłodną, przewidywalną i pragmatyczną maszyną. Na pierwszy rzut oka, rzecz jasna.

Dopiero wejście do środka zdradza logikę kształtowania bryły. Zaprojektowany przez Radinga dom jest majstersztykiem formowania przestrzeni mieszkalnej. Wszystkie strefy funkcjonalne zostały precyzyjnie wyznaczone: wchodząc do obszernego holu dostać się można było zarówno do strefy gospodarczej (kuchnia, spiżarnia, pralnia) położonej w północnym skrzydle budynku, strefy prywatnej, mieszczącej sypialnie i łazienki na piętrze, jak i do strefy dziennej – ulokowanej w południowej części domu. Jest to najbardziej spektakularna część wnętrza – zespół trzech pomieszczeń o zróżnicowanej funkcji – jadalni, pokoju dziennego i pokoju muzycznego został tak pomyślany, żeby przy użyciu przesuwnych drzwi można było pomieszczenia szczelnie wydzielić lub połączyć w olbrzymią, otwartą przestrzeń, doświetloną ze wschodu, zachodu i południa. Najbardziej wyodrębnionym pomieszczeniem tej strefy jest kameralny buduar – salonik pani domu – rodzaj wyizolowanego od zgiełku domowników refugium.

Układ pozornie chaotycznie rozmieszczonych okien, patrząc od wewnątrz, staje się całkowicie zrozumiały. Ich format, proporcje i sposób otwierania dostosowane są w pełni do funkcji jakie zostały im przyporządkowane. Niewielkie okna doświetlają pomieszczenia gospodarcze i strefę komunikacji; wielkie, nisko położone przeszklenia wprowadzają południowe światło do strefy dziennej i zapewniają widok na ogród. Okno w południowo-wschodnim narożniku buduaru położone jest na tyle wysoko, aby wprowadzać do wnętrza światło lekko już rozproszone, oraz by kadrować widok z szerokiej, miękkiej sofy wprost na niebo i korony drzew.

W myśl zasady, że pomieszczenia nie muszą być wielkie, jeśli otwierają się na otoczenie – architekt perfekcyjnie połączył wnętrze z otaczającą dom naturą. Strefa dzienna nie tylko otwiera się wielkimi przestrzeniami na zieleń, ale także umożliwia bezpośrednie wyjście do ogrodu. Pomieszczenia pierwszego piętra – sypialnia rodziców i jeden z pokoi dzieci – połączone są z olbrzymim, częściowo zadaszonym tarasem o południowej ekspozycji. Dodatkowy balkon – służący porannym ćwiczeniom fizycznym – przylega do obu znajdujących się na piętrze łazienek.

Czytelna struktura domu, wyraźny podział na strefy funkcjonalne, dostosowanie pomieszczeń do potrzeb użytkowników, bezbłędne operowanie światłem, sprawia wrażenie, że dom zaprojektowany przez Radinga był dla swoich mieszkańców dobrze naoliwioną maszyną do bardzo wygodnego mieszkania. Podczas gdy wnętrze willi Savoy z wszystkimi efektownymi, scenograficznymi zagraniami architekta przypomina bardziej galerię sztuki, ulokowaną w niezwykle precyzyjnie zaprogramowanej bryle.

 

Co zobaczysz

Ikona i manifest: zaprojektowana w 1927 roku willa jest jednym z najlepszych (a dziś nieco zaniedbanych) przykładów awangardowej architektury jednorodzinnej w Europie.

Obiekt na mapie: